Prezydent zwrócił się do przedsiębiorców jeszcze z takim przesłaniem: - Państwo realizujecie swoją działalność w wymagających czasach, gdzie wieją bardzo silne wiatry historii. Tym razem, Agata Kornhauser-Duda, w kreacji z Atelier De Marco, projektu Władysławy Frączek, pojawiła się na obchodach 105. rocznicy powołania Straży Ochrony Kolei. Agata Kornhauser-Duda przyzwyczaiła nas już do klasycznych, pięknie podkreślających figurę kreacji. Nie po raz pierwszy zdecydowała się także na…. Pierwsza Dama w Jednak Andrzej Duda latem 2025 r., kiedy skończy się jego druga kadencja, będzie miał tylko 53 lata, więc będzie jak na polityka nadal bardzo młody. W związku z tym ma wiele planów, o Przypomniał, że prezydent nigdzie nie mówił publicznie kogo wskaże na premiera - przedstawiciela takiej, a nie innej partii. Według Przydacza po rozmowach w kolejnych dniach oraz ukonstytuowaniu się Sejmu - wtedy, gdy on powstanie - będą podejmowane decyzje o desygnacji nowego premiera. Prezydent zdecyduje, kogo desygnuje na premiera. Jest jedna opcja. Dodano: 30 czerwca 2022, 20:30. Andrzej Duda Źródło: Newspix.pl / ZUMA. Choć Andrzej Duda opuści Pałac Prezydencki dopiero za trzy lata, już rozgląda się za pracą i - jak informuje Onet.pl - interesuje go szczególnie jedna opcja. Pośpiech prezydenta mógłby zaskakiwać, gdyby nie smutne losy jego poprzedników. Prezydent Andrzej Duda najpierw złożył kwiaty pod obeliskiem "Katyń 1940. Smoleńsk 10.04.2010", który stoi w centralnym miejscu bazy. Potem wraz z harcerzami odśpiewał modlitwę harcerską. VeAo7. Odpowiada za styl Agaty Dudy. Paweł Kuzik, młody projektant z Łodzi, dostarcza ubrania do Pałacu Prezydenckiego. Zanim sprzedał żonie prezydenta sukienki i płaszcze, musiał przejść skrupulatną kontrolę BOR. - Myślałem, że prawdopodobieństwo trafienia szóstki jest wyższe niż to, że moimi projektami zainteresuje się pani prezydentowa - mówi Kuzik. - Wszystko zaczęło się od maila. Nie od razu zorientowałem się, kto jest nadawcą. Dziewczyna pytała, czy jest możliwość przymierzenia moich ubrań w Warszawie. Cóż, nie mam tam butiku - tak zaczyna się historia Pawła Kuzika, młodego projektanta z klientką okazała się Kinga Duda (córka Andrzeja i Agaty Dudy). Nie zniechęcił jej brak atelier w stolicy i odwiedziła Pawła Kuzika w domu, którego część wydzielił na pracownię. Obejrzała, kupiła parę rzeczy - a sukienki okazały się na tyle ładne, że niedługo później zakupy postanowiła zrobić jej mama - Agata Kornhauser-Duda. Innymi słowy: Pierwsza w obstawie Biura Ochrony Rządu. Agenci skrupulatnie sprawdzili, czy w pracowni nie grozi jej żadne niebezpieczeństwo. Kupiła kilka sukienek i płaszczy. Były to rzeczy zarówno z regularnej kolekcji, jak i projektowane na zamówienie. W Pałacu Prezydenckim tylko polska modaOd tego czasu jest stałą klientką projektanta, ale nie przyjeżdża osobiście. Kontaktuje się z Pawłem Kuzikiem przez internet. Gdy wychodzi nowa kolekcja, on przesyła jej zdjęcia, ona na spokojnie wybiera. Pani prezydentowa uchodzi za bardzo wdzięczną modelkę - wysoka, szczupła, proporcjonalna. Prezentuje nienaganny, elegancki styl - a zamiast szaleć na zakupach w Mediolanie, ubiera się w polskich firmach i to wcale nie tych, które stać na drogie kampanie Pani prezydentowa stawia na promocję osób, w których dostrzega potencjał, ale nie potrafią się przebić. Nie jest jednak blogerką, nie oznacza na profilu na Facebooku, że dziś ma bluzkę z pracowni X, a spódnicę z Y - mówi Kornhauser-Duda w ogóle chętnie ubiera się w Łodzi i okolicach, tylko że do tej pory były to rozpoznawalne Modesta z Ozorkowa i Dom Mody Teresy Kopias z Łasku. To, że zainteresuje się ubraniami, które wyszły spod ręki nikomu nieznanego trzydziestolatka, to jednak scenariusz zupełnie Archiwum prywatne- Myślę, że prawdopodobieństwo trafienia szóstki jest wyższe niż to, że moimi projektami zainteresuje się pani prezydentowa – mówi trwa od roku. Nic nie szkodzi, że Pierwsza Dama jest jedyną kojarzoną z partią rządzącą klientką, którą ubiera młody projektant. Złośliwości i tak się zdarzają. "Następnym razem poproś Kingę, by przypomniała ojcu, czym jest Konstytucja" - napisał ktoś w komentarzu na jego profilu społecznościowym. No i insynuacje, że coś musiał dać, by nawiązać współpracę z Pałacem Prezydenckim. Bo inaczej to przecież niemożliwe."Dofinansowanie? Przecież to niedochodowy biznes!"To, że został doceniony przez kogoś tak ważnego, traktuje jako nagrodę za lata ciężkiej, mozolnej pracy. Nikt w rodzinie nie zajmował się modą. On sam zaczynał przygodę z szyciem jako dziecko - od wykrojów z "Burdy" i jakichś pierwszych prób szycia dla bliskich. Po maturze zdecydował się na studiowanie projektowania odzieży, ale nie na ASP, lecz prywatnej uczelni. - Myślę, że gdybym wybrał Akademię Sztuk Pięknych, dziś nie byłbym tu, gdzie się znajduję. Ta szkoła mocno ukierunkowuje i ogranicza, bo trzeba trafić w gusta profesorów. Można wtedy zatracić autentyczność i własny styl - współpracował z innymi projektantami, ale marzeniem było budowanie własnej marki. Mogłoby się wydawać, że Łódź, która ma fantastyczne tradycje włókiennicze, jest idealnym do tego miejscem. Tymczasem przyszło duże Chciałem pozyskać dofinansowanie na wyposażenie pracowni. W urzędzie pracy odmówili mi wsparcia, argumentując, że firm szyjących ubrania jest już na rynku za dużo, a ludzie nie są zainteresowani kupowaniem ubrań wprost od projektantów. Że to nie ma szans powodzenia - uznać przegraną z sieciówkami i grzecznie szukać pracy w którejś z nich - albo walczyć o marzenia. W tamtym okresie pojawiła się możliwość pracy w Dubaju. Zjednoczone Emiraty Arabskie to specyficzny rynek. Mieszkają tam ludzie z całego świata, więc projekty muszą trafiać w różne gusta. Nie projektowałem tam masówki, ale realizowałem indywidualne zamówienia - mówi roku wrócił do Polski i zaadaptował część rodzinnego domu na pracownię. Jest skromnie. Na środku duży stół, ze dwie maszyny do szycia, na wieszakach kilkanaście sukienek i bluzek. Więcej miejsca nie trzeba, bo nikt - poza Pawłem - nie kreci się na co dzień po Archiwum prywatnePo mieście szwaczek i krawców pozostały tylko wspomnienia- Nikogo nie zatrudniam. Chciałbym, bo pracy jest bardzo dużo. Jeśli akurat nie szyję, to odpowiadam na maile klientek, wrzucam zdjęcia do internetu, przygotowuje wysyłkę. Chciałbym mieć kogoś do pomocy, bo całe swoje życie osobiste poświęciłem tej pracy. Ale niestety, nie stać mnie jeszcze, by zatrudnić pracownika – pieniędzy to nie jedyny powód. Drugi - to, że nie bardzo jest kogo zatrudniać. Kiedyś region łódzki ubierał całą Polskę, a dziś zwyczajnie nie ma komu zlecać szycia. Szkoły zawodowe zamknięto, więc firmy muszą albo uczyć szwaczki od podstaw, albo zatrudniać panie, które wprawdzie w zawodzie zaczynały 20 czy 30 lat temu, ale przez ten czas "wyspecjalizowały się" w bardzo mechanicznym przeszywaniu ubrań. - Nie mogę zatrudnić szwaczki, która wprawdzie przez lata siedziała przy maszynie, ale dostawała paczkę sukienek i na akord szyła ten sam krój. Ja z każdego wzoru robię tylko kilka egzemplarzy, więc trzeba znać różne techniki i szybko się przestawiać – Archiwum prywatneSzwaczek brakuje w całym kraju. W Łodzi powstał ciekawy paradoks: jeszcze do niedawna w urzędach pracy zarejestrowanych było jednocześnie po kilkaset pań o takich kwalifikacjach, a jednocześnie firmy nie były w stanie zrekrutować pracowników. Powodem jest właśnie niedostosowanie umiejętności pań do wymogów dzisiejszego rynku mody, który wymaga szybkości działania (bo dużo zleceń), precyzji i dużo w służbie modzieO ile znalezienie zdolnej (i chętnej do pracy) szwaczki jest wyzwaniem ("A gdy już się uda, to firma traktuje taką panią jak sztabkę złota" - zapewnia Paweł), tak nawiązanie współpracy z konstruktorem już w ogóle graniczy z cudem. A bez dobrej konstrukcji sukienka czy płaszcz nie ma prawa dobrze leżeć i niezależnie od tego, jak efektownie będzie się prezentował projekt na kartce to ta brakująca część w łańcuchu tworzenia ubrań, o której większość ludzi nie ma pojęcia. Jego rola zaczyna się, gdy projektant rozrysuje już swój pomysł i trzeba go urzeczywistnić. Patrzy, gdzie powinny iść cięcia i szwy, a na podstawie wyliczonych wartości tworzy siatkę Konstrukcja to nic innego jak matematyka. Człowiek to jest bryła, którą chcemy w coś oblec. Trzeba więc uwzględnić proporcje człowieka, wiedzieć, jak zachowują się różne tkaniny. To są podstawy, moim zdaniem nie można nie mieć o tym pojęcia i szyć na wyczucie, bo ubranie nie będzie dobrze leżało – tłumaczy Archiwum prywatneCoś o tym wie, bo w swojej firmie robi wszystko: projektuje, konstruuje, kroi, szyje. Bo jak nie można pozwolić sobie na pracownika, to trzeba robić wszystko. Pytam, jak radzą sobie inne firmy, które nie mają przywileju korzystania z usług konstruktora. - Znajomy opowiedział mi, że wszedł kiedyś do pracowni i widzi, że na stole leży właściciel firmy. Żona odrysowuje go na kartonie – i na tej podstawie robili konstrukcje spodni – sięgają po jeszcze prostsze rozwiązania: kupują ubrania od konkurencji, rozpruwają i sprawdzają, co i jak jest mody nie znosi próżniPowszechnie uważa się, że praca w atelier to blichtr, niezobowiązujące plotki z klientkami i duże pieniądze. Pewnie są projektanci, którzy mają taki komfort pracy, ale większość uroczyste gale z czerwonym dywanem ogląda tylko w internecie, bo na co dzień pochłania ich walka o przetrwanie Działam na rynku od 2010 r. Wtedy nie był on jeszcze tak przesycony, jak obecnie, łatwiej było zaistnieć. Myślę, że projektanci, którzy zaczęli działać później, mają o wiele ciężej niż ja, bo dziś znacznie trudniej się wybić - przyznaje od kilku lat wyraźnie widać, że Polki nie trzymają się kurczowo sklepów sieciowych i coraz chętniej kupują ubrania w małych pracowniach, wciąż trudno się utrzymać. Kuzik mówi, że konkurencją są nie tylko popularne sklepy, które potrafią wyżyłować ceny, do minimum ograniczając wysokość wynagrodzeń pracowników i oszczędzając na materiałach, ale też pseudoprojektanci. Rozumie przez nich ludzi, którzy pracowali w firmach odzieżowych, a odchodząc, powynosili stosowane przez nie formy i konstrukcje. Utworzyli swoje marki, w których bez skrępowania sprzedają coś, na co pracował sztab ludzi u poprzedniego To nie ma nic wspólnego z prawdziwym projektowaniem. To kopiowanie - mówi bez Archiwum prywatneZresztą kopiowanie jest w branży na porządku dziennym. Biorąc pod uwagę, że nowe wzory są wprowadzane na sklepowe półki nieustająco, zwyczajnie brakuje czasu, by projektanci mogli spokojnie opracowywać kolejne kolekcje. Czytaj też: Polska moda podbija światKuzik opowiada, że któregoś dnia odebrał telefon od znajomej, która zapytała, czy projektuje dla jednej z popularnych łódzkich sieciówek. - Nie, nigdy - odpowiedział. Pytanie było jednak zasadne, bo w najnowszej kolekcji znajdowała się sukienka prawie identyczna jak ta, którą sprzedawał pod swoją marką kilka miesięcy wcześniej. Gdy sytuacja się powtórzyła i firma znów skopiowała projekt, Paweł po prostu do niej Zapytałem, czy kojarzą moje nazwisko. Oczywiście, nie mieli pojęcia. Mówię, że to dziwne, skoro regularnie kopiują moje pomysły. W odpowiedzi usłyszałem, że przecież projektanci muszą skądś czerpać inspiracje - relacjonuje.

gdzie ubiera się prezydentowa duda