Gdy myślę o swojej przyszłości nie widzę nic albo po prostu ciemność. Zdaję sobie sprawę, że życie ma taki sens jak żyć, kiedy czuję że moje życie nie ma Nie ma sensu mówić osobie cierpiącej na depresję: „Głowa do góry!”; „Myśl pozytywnie”; „Pomyśl, ile otrzymałeś błogosławieństw”; „Przestań myśleć o sobie i pomyśl o innych”. Bo jak mówił pewien psychiatra, gdy ktoś jest w głębokiej depresji, nie ma emocjonalnej energii, by rozwiązać swój problem. Moje życie nie ma sensu. nagle stałam się pośmiewiskiem całej szkoły wszystko co zrobię każdy się ze mnie śmieje wcześniej ( miesiąc temu ) tak nie było 4. Życie z pasją ma działanie profilaktyczne. 5. Pasja - sposobem na relaks i wypoczynek. A do jakich negatywnych skutków prowadzi BRAK pasji? Ludzie nieposiadający w życiu żadnej pasji, częściej doświadczają negatywnych emocji, lęku oraz fizycznych objawów różnych chorób. Życie bez pasji często wydaje się płytkie i puste. Każdy człowiek ma swoje wyjątkowe powołanie czy misję, której celem jest wypełnienie konkretnego zadania. Nikt nas w tym nie wyręczy ani nie zastąpi, tak jak nie dostaniemy szansy, aby drugi raz przeżyć swoje życie. A zatem każdy z nas ma do wykonania wyjątkowe zadanie, tak jak wyjątkowa jest okazja, aby je wykonać. Czułam, że moje życie nie ma sensu. Na Mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie Jezus, przez ludzi, których tam spotkałam, powiedział mi, że na Jego miłość nie muszę zasługiwać; On kocha mnie. Zobaczyłam obraz, w którym Bóg przytulił mnie i uwolnił od zła. Dzięki temu moje serce wreszcie odczuło pokój, a pustka się Rn9O. Mam kompletnie dość, nic mi w życiu nie wychodzi od szkoły, przez prace po związki. Od dziecka byłam dręczona w szkole, gimnazjum było najgorszym koszmarem, który wciąż rozpamiętuje. Uciekałam ze szkoły bo miałam dość. Dodatkowo jestem dnem z matematyki, przez nią maturę mogłam napisać dopiero jak skończyłam technikum to mogłam podejść i oczywiście matma niezdana. Kompletnie mnie to rozbiło, poprawka zawalona. Teraz podchodzę do samej matematyki, ale mam dość nawet się nie uczę, nie chcę, nienawidzę tego. Kiedy tylko otwieram tą cholerną książkę wybucham płaczem.... Po niezdanej maturze postanowiłam wyprowadzić się do większego miasta, żeby spróbować na nowo. Praca, nowi znajomi, kluby. Miało być pięknie a tak to wylądowałam w beznadziejnej pracy za najniższe krajowe gdzie nie dość że nie miałam prawie w ogóle wolnego, to miałam okrutną kierowniczkę, ale trzymałam się tej pracy bo chociaż wypłata była, co próbowałam coś zmienić to wszędzie wybierali kogoś innego. I cóż ostatnio na dodatek zostałam i z tąd zwolniona. Teraz siedzę jak ten cieć bez pracy, wysyłam cv i łażę jak potłuczona i nic, zero. Ciągle płaczę, mam dość życia. Wciąż tylko słyszę ucz się matmy i szukaj pracy mam już dość tego wysłuchiwania. I że studia to najpiękniejszy okres życia ! Nie umiem tego cholernego przedmiotu i koniec. I tym wszystkim obarczam mamę, nie potrafię jej docenić... Wciąż mi pomaga nawet nie wymaga ode mnie zdania tej cholernej matury, urządziła mi ładnie pokój na stancji, a ja nic tylko jej płaczę i narzekam :( Sama siebie mam już dość... Nie żadnych celów w życiu, aspiracji kompletnie nic, czasem po prostu mam ochotę ze sobą skończyć i nie obarczać innych moją osobą

moje życie nie ma sensu