Zwróć uwagę na tych 5 sygnałów, by zdecydować, czy dać jeszcze szansę swojemu partnerowi. Jeśli on nadal się stara, przyjaźnicie się i umiecie się ze sobą śmiać, to subtelne sygnały, że warto dać szansę tej relacji. 1. On wykazuje inicjatywę. Może właśnie przeszliście kryzys, może był on wywołany jego błędem.
Wściekłam się na maxa. W rozmowie z nim dowiedziałam się, że on żałuje tego wyjazdu, że nie chce wracać do byłej a to ta sytuacja była wynikiem emocji, z którymi sobie nie radzi. Nie wiem co powinnam zrobić. Kopnąć go w dupę czy dać mu czas na ochłonięcie. Czuję jakby leciał na dwa fronty albo trzymał mnie w roli zapasowej.
Widocznie czerpie z niego jakieś korzyści, które są dla niej bardziej istotne niż straty, które ona sobie uświadamia. Jakbym miała strzelać, to wydaje mi się, że musi jej być bardzo przyjemnie, gdy on nie odpuszcza z nią kontaktu, wyznaje swoje uczucia itp.
Będzie za tobą tęsknił, kiedy coś zaplanuje, ale tobie coś wyskoczy i, tak jak on to robił wcześniej milion razy, odwołasz spotkanie. Tylko teraz to on jest tym, który został zraniony. Będzie za tobą tęsknił, kiedy zobaczy coś, co przypomni mu o tobie, co wywoła wspomnienia. Twoja ulubiona piosenka, serial w telewizji.
Odp: Wybaczyc, czy dać sobie z nim spokoj?? Ja sie nie zgadzam z apoteoza 23 owszem jest to nie fair ale to najlepszy sposob zorientowac sie czy jemu wogle zalezy.Nie rozumiem jak mozna stwierdzic jak napisala poprzedniczka ze,,masz za swoje,, ja uwazam ze gdyby mu zalezalo na Tobie to by nie napisal ze jest sam , postapil nieuczciwie wobec
Jak powiedzialam wczesniej, ona na pewno jest madra, atrakcyjna i tak dalej, ale sposob w jaki on pisze podkresla jego wlasna niedojrzalosc i aktualny lek przed seksem. Milosc latwo sobie wmowic, szczegolnie po 2 miesiacach, kiedy chlopak taki wzbudzil zainteresowanie dziewczyny, ktora nigdy nie moze go skrytykowac i ktorej czuje, ze imponuje.
5wFLgg. Bywają takie sytuacje, że nagle ni z tego, ni z owego, Twój Mężczyzna (nie mąż, nie długo…letni, długo.. miesięczny men, chociaż oni też tak mają, ale wtedy prościej jest go po prostu zapytać w domu, bo przecież mieszkacie razem) nagle znika. No, po prostu nie ma z nim kontaktu, nagle przestał odpisywać na SMS-y, nie odbiera telefonów od ciebie, nie wiesz co się z nim dzieje i wariujesz siedząc sama w domu, przyklejona do telefonu, do fejsa, szukasz odpowiedzi : what the f..k is going on? Kilka przyczyn męskiego zachowania poniżej, zapewne nie wszystkie, bo kto ich tam wie… Z mężczyznami na początku związku nigdy nic nie wiadomo na pewno. Jesteście na różnych etapach związku, Ty już widzisz się w sukni ślubnej i co gorsza, zaczynasz zachowywać się jak żona, a on jeszcze nie jest gotowy na długotrwały związek. I to jest najczęstsza przyczyna. I to jest normalne, po prostu oboje macie inne oczekiwania. Najlepsza jest szczerość. Jeżeli on nie czuje tej chemii między wami, to znika. Bo to coś całkiem innego, mimo, iż do tej pory świetnie wam się rozmawiało, ba, nawet się sobie podobacie i to bardzo, ale gdy nie ma tej „iskry” to lepiej dać sobie spokój. Albo zaakceptować jego decyzję, że zniknął. Jeśli coś dla niego znaczyłaś, to znajdzie sposób, by ci zakomunikować, że to jednak nie było to i że pora poszukać kogoś innego. Dobrze, gdyby miał odwagę wyznać ci to prosto w oczy, a nie w SMS-ie –po dwóch tygodniach. No, ale po dwóch tygodniach to on ci już „lotto”, nieprawdaż? Ma drugą – I wcale nie chodzi o to, że ciebie zdradza. O, nie! Gdy się z tobą poznawał, mówił, jak bardzo jest zraniony, bo właśnie zakończył związek, że teraz jest gotów na nowy. Mówił, domyślam się, że nawet szczere to było. A po paru tygodniach jego „była” pojawiła się z niebytu i on nie wie, którą z was kocha tak naprawdę. Czy warto przeczekać? Nie wiem, sama decyduj. Mógł też spotkać na swej drodze kogoś superwyjątkowego. Tak też bywa. I z was dwóch wybrał tą drugą. Ty szukasz partnera, on też szuka, dopóki się oboje nie zdeklarujecie macie prawo wolnego wyboru. Zrobiłaś coś bardzo niestosownego, coś go uraziło, coś zabolało. Bo skoro powiedział, że cię kocha to możesz już wszystko? Ano, nie. Wzajemny szacunek to podstawa. Obraził się i poszedł lizać rany do swej jaskini. Jeżeli to nie grzech śmiertelny, powinien się ogarnąć by wrócić i tobie wygarnąć. A ty przeprosić. Do przeprosin też trzeba umieć dorosnąć! Dobra awantura czasem poprawia relację w związku. Potem seks na zgodę i hurra do przodu! Jesteś za bardzo dostępna – poczynając od seksu na pierwszej randce, po ofertę zamążpójścia na trzeciej. Myślisz, że tak się nie da? Oj tam, oj tam. Da się. Tylko po co? Czy nie lepiej mieć swobodę i poczuć wzajemną fascynację, by zobaczyć jak się oboje dla siebie zmieniacie, dopasowujecie? Jesteś za bardzo nachalna – te twoje ciągłe telefony, co robisz, z kim jesteś, czy tęsknisz za mną, czy mnie jeszcze kochasz? A gdzie swoboda? A twoje własne życie? Nie masz planów na wieczór? To książkę poczytaj. A jemu czasem odpuść, bo nic tak nie nudzi mężczyzny, jak przewidywalna kobieta na każde zawołanie. Jak zawsze we wszystkim potrzebny jest umiar. ☺ Choć Serducho się rwie do niego, weź wystopuj, wyjdzie ci to tylko na dobre. Nie ma, co się tak śpieszyć. Jak kocha to poczeka. No. I ty też czasem poczekaj. Bo może warto, jak już przeżyjesz jego pierwsze zniknięcie w jaskini, to gdy wróci, to wraca do Ciebie. Bo już wybrał Ciebie.
Examples O ile wiem, kiedy przeszedłem na emeryturę, w ogóle dały sobie spokój z lekarzami. Szukałem dobrych powodów, by dać sobie spokój, ale ich nie znajdowałem. Literature Daj sobie spokój, kochana. — Jeżeli wydaje ci się, że go namówisz, by przyjął cię z powrotem, to daj sobie spokój. Literature Już chciałem dać sobie spokój, gdy trafiłem na to, czego szukałem. Literature –Miałam już dać sobie spokój, kiedy pojawił się twój partner. Literature Daj sobie spokój, wszystkie miały takie same nijakie tytuły... Literature Nie dam sobie spokoju z tym głupim zauroczeniem, bo to wcale nie jest głupie zauroczenie. Literature Można dać sobie spokój z dyscypliną na morzu w obliczu obojętności i niekompetencji. Literature Moja frustracja uderzyła do granic wytrzymałości i dałam sobie spokój z utrzymywaniem samokontroli. Literature Daliśmy sobie spokój z majorem Sweigartem? Albo dasz sobie spokój, albo cię zwolnię. Dałam sobie spokój zpróbą dokonania wyboru – Italia? Literature Albo dać sobie spokój z tą sprawą, skoro rzeczywiście jest taka skomplikowana. Literature - Dajmy sobie spokój z legendarnymi stworami krążącymi w Loch Ness i jeziorze Champlain. Literature To wielka ulga - dać sobie spokój, przestać próbować rządzić swoim życiem, choćby na ten krótki czas. Literature Za każdym razem protestuję i mówię, żeby dała sobie spokój, że sam sobie zrobię, kiedy wrócę do domu. Literature — Mówiłam, żebyś dał sobie spokój. Literature Póki facet nie da sobie spokoju z Papugą i nie powie glinom, czego chcą Literature O wpół do piątej, kiedy zaczynało się ściemniać, dała sobie spokój z czekaniem i poszła szukać małej. Literature Trzy kartki później faks skończył pracować, wyczerpany, gotów dać sobie spokój z dalszą działalnością i wyzionąć ducha. Literature
Dołączył: 2011-03-31 Miasto: Liczba postów: 1383 9 maja 2014, 11:06 Witajcie. Mam ogromny mętlik w głowie i na obecną chwile nikogo komu mogłabym się poradzić. Spotykałam się z facetem przez pół roku. W międzyczasie było kilka sytuacji w których kontakt nam się przerwał tzn on się przestał odzywać, ja stwierdziłam, że tego pierwsza nie zrobie. W końcu któreś pękało i wszystko wracało do normy. Później okazało się, że ma dziecko o którym mi nie powiedział, ponieważ bał się mojej reakcji i tego że jak się dowiem to dam sobie z nim spokój. Facet jest ode mnie starszy, więc brałam pod uwagę to, że może mieć dziecko i nie byłby to dla mnie problem. Ostatecznie kontakt urwał Nam się w styczniu i on wczoraj się odezwał. Podczas tej rozmowy dowiedziałam się o nim więcej niż przez te pół roku. Tłumaczył mi, że zerwał kontakt bo nie wiedziałam o nim tylu rzeczy, że był przekonany gdy to nastąpi zostawię go. Okazało się, że dzieciństwo spędził w domu dziecka o czym kompletnie nie miałam pojęcia - może też dlatego nigdy nie poznałam jego rodziny. Ma dwoje braci, siostę, matka też żyje, ale kontakty mają bardzo kiepskie wydaje mi się, że to przez ten dom dziecka. W jego domu przelewał się alkohol, ale tego domu dziecka kompletnie się nie spodziewałam. W styczniu kiedy to kontakt nam się urwał ostatecznie podobno stało się coś co spowodowało, że wyszło jak wyszło. Co? Nie wiem nie chciał o tym mi powiedzieć. W każdym razie jest to człowiek zamknięty strasznie na ludzi, na mnie również. Ma tendecję do dopowiadania sobie wielu rzeczy, przewidywał moje reakcje z góry nie rozmawiając na żaden temat, który opisałam wyżej. Z tego co się orientuje on chce się spotkać, chyba to wszystko naprawić, nie zapomniał o mnie przez ten czas. Teraz trochę o moich uczuciach do niego. Był to pierwszy chłopak po moim byłym z którym byłabym gotowa zbudować związek, czułam się przy nim zawsze dobrze, mieliśmy podobne poczucie humoru. Na słowo kocham było chyba za wcześnie, ale bardzo mi na nim zależało i do wczoraj co jakiś czas powtarzałam sobie, że szkoda mi tej znajomości. Nie spotykałam się od tamtego czasu z żadnym innym facetem. Co Ty zrobiłabyś w mojej sytuacji? Czy uważacie, że po tylu niedomówieniach jeżeli wytłumaczył by mi wszystko od A do Z warto brnąć w to dalej? Ja nie zapomniałam o nim, Powiedział mi jeszcze, że po sytuacji która miała miejsce w styczniu ( ta w której nie wiem o co chodzi ) potrzebował mnie bardzo, ale mam taki charakter a nie inny, że nie ustąpiłam i tak sobie milczeliśmy do dziś. Co robić? Spotkać się chociaż czy z góry dać sobie spokój? Przepraszam za chaos we wpisie. Dołączył: 2013-08-18 Miasto: Zielone Wzgórze Liczba postów: 4712 9 maja 2014, 11:18 Nie widzę ani jednego powodu dla którego miałabyś po raz któryś narażać się na ponowne zranienie. Dla mnie liczą się czyny a nie słowa. Tłumaczyć się oczywiście można, ale dla mnie to tylko wymówki o trudnym dzieciństwie. A co on zrobił, żeby nawiązać zdrową relację? Poza tym odezwanie się po kilku miesiącach pachnie mi tu rozstaniem z inną kobietą. Nie marnuj czasu na kogoś takiego. Edytowany przez Matylda111 9 maja 2014, 11:18 Dołączył: 2011-03-31 Miasto: Liczba postów: 1383 9 maja 2014, 11:20 Nie widzę ani jednego powodu dla którego miałabyś po raz któryś narażać się na ponowne zranienie. Dla mnie liczą się czyny a nie słowa. Tłumaczyć się oczywiście można, ale dla mnie to tylko wymówki o trudnym dzieciństwie. A co on zrobił, żeby nawiązać zdrową relację? Poza tym odezwanie się po kilku miesiącach pachnie mi tu rozstaniem z inną kobietą. Nie marnuj czasu na kogoś zasadzie żeby ta relacja była zdrowa nie zrobił nic, bo od początku ukrywał te trudne fakty ze swojego życia przede mną. Powiedziałam mu o tym, że tak czy siak będzie to kiedyś musiał z kimś przerobić, bo inaczej nigdy sobie życia nie ułoży nawet nie koniecznie ze mną, bo może nie byłam odpowiednią osobą. Powiedział, ze byłam lecz wolał zerwać kontakt niż znieść ewentualne odrzucenie z mojej strony. Dołączył: 2007-07-17 Miasto: Warszawa Liczba postów: 3716 9 maja 2014, 11:23 Dałbym szansę, wprawdzie z początku nie powiedział Ci o sobie ważnych rzeczy, ale powody znasz a później to zrobił. Inna sprawa, czy dasz sobie radę z kimś tak zamkniętym w sobie. Czy skoro już się otworzył, to już tak zostanie. idealia 9 maja 2014, 11:32 Ja bym sobie chyba nie chciała komplikować życia z tak skomplikowanym facetem. Do tego z dzieckiem. Ono będzie zawsze będzie między wami, na pierwszym miejscu. Gdyby dziecko było wspólne, to niechaj bedzie na pierwszym miejscu, ale dzieciak innej kobiety... Edytowany przez idealia 9 maja 2014, 11:32 Dołączył: 2011-08-18 Miasto: Pabianice Liczba postów: 2849 9 maja 2014, 11:35 Jedno spotkanie jeszcze tak naprawdę nie jest decydowaniem się na związek, więc uważam, że możesz się spotkać, szczerze pogadać i zobaczyć czy "to ten sam facet", czy wyjaśni osobiście wszystko, na ile faktycznie będzie chciał się przed Tobą otworzyć, no i na ile ty sama będziesz chciała to wszystko wiedzieć. Dołączył: 2012-01-27 Miasto: Gdzies Tam Liczba postów: 4500 9 maja 2014, 11:42 a jaka masz pewnosc ,ze nie zmyslił sobie tej historii z domem dziecka zebys zlitowala sie nad nim ? Dołączył: 2007-11-28 Miasto: Nad Wodą Oczywiście Liczba postów: 222 9 maja 2014, 11:44 Uciekaj poki mozesz. Niestety, skoro masz taki charakter ze nie ustapisz to wasz zwiazek bedzie bardzo ciezki - on wydaje sie zamkniety i napewno beda problemy z komunikacja, do tego dojdzie twoja frustracja o to wszystko i osobowosc upartuszka (ktora zreszta tez mam) bedzie powodowala koktajle molotowa. Nie znacie sie dobrze, a poznanie go bedzie dluga i meczacą podróżą w któej zagubicie się obydwoje. Jako kolega niech sobie bedzie, nic nie stoi na przeszkodzie, ale wkrecać się w ciężki związek z cieżkim facetem który posiada dziecko to juz zaangazowanie typu 'mama' i to nie tylko mama dla dziecka ale i dla faceta a to NIGDY nie jest dobra kombinacja. Pomysl rowniez czy wazne sa dla ciebie kontakty z rodzina faceta i czy bedziesz w stanie zyc z kims kto takich kontaktow nie ma lub sa one bardzo ciezkie. Rodzina moze duzo pomoc w roznych sytuacjach a nie majac jej jestes zdana tylko na siebie - szczegolnie jesli facet okaze sie takim charakterem ze bedzie liczyl na ciebie i to co ty zrobisz. Jak kolezanka zauwazyla wczesniej - licza sie czyny a nie slowa - skoro on dziala na odwrot teraz to i bedzie tak dzialal w przyszlosci. Uwierz w siebie i do przodu - ten jedyny lub dwoch ;) są tam na swiecie napewno dla ciebie - troche pewnosci siebie i napewno go ujrzysz/spotkasz :) Dołączył: 2011-05-04 Miasto: Białystok Liczba postów: 14378 9 maja 2014, 11:48 Ja osobiscie nie chcialabym miec faceta z dzieckiem,ale to ja ,z takich powodow jak kontakt z byla partnerka,bylabym zwyczajnie zazdrosna o kontakt nie z dzieckiem a matka dziecka,bo to nieuniknione a nie wierze kobietom,nawet jesli ufam jesli Ty nie masz obaw to spotkaj sie pogadaj,to wcale nie musi byc czarny scenariusz. EnolaaGay 9 maja 2014, 12:01 nie wyobrażam sobie życia z takim trudnym facetem. Tyle rzeczy przed Tobą zataił. Kto wie jakie jeszcze historie ukrywa... co kilka miesięcy może będzie Ci rzucał kolejnymi szokującymi faktami. W związku z tym, nie widzę sensu żeby się z nim spotkać. Może tylko z ciekawości, aby wysłuchać co ma do powiedzenia, ewentualnie dać kilka przyjacielskich rad. Tyle.
fot. Adobe Stock Młody kelner dyskretnie usunął się w cień, zostawiając nas sam na sam z przyniesionym przed chwilą kremem z brokułów. – Wygląda pysznie – mruknęłam, zanurzając łyżkę w gęstej zupie. – Yhm – zgodził się ze mną mój narzeczony, zabierając się za pałaszowanie postawionej przed nim porcji. Przyglądałam się Jarkowi. W świetle świec wyglądał wyjątkowo atrakcyjnie. Pomimo że byliśmy ze sobą już czwarty rok, wciąż nie mogłam się na niego napatrzeć. „Jest taki przystojny. Sama nie wiem, jak udało mi się go zdobyć” – pomyślałam. Jego komórka zadzwoniła pomiędzy drugim daniem a deserem. – To Sylwia – powiedział cicho, zanim odebrał, i od razu straciłam ochotę na stojące przede mną tiramisu. Sylwia to była żona Jarka i typowa zakała związku z facetem z odzysku. Nie, żeby była jakaś wredna, wręcz przeciwnie. Miła i spokojna, nigdy nie wpadała do nas z awanturami, nie rysowała mi samochodu i nie wydzwaniała z wyzwiskami. Miała jednak jedną poważną wadę. Była królową katastrof. W jej obecności psuły się wszelkie urządzenia elektryczne – pralki, lodówki, laptopy, a ona, ignorując istnienie odpowiednich serwisów, zawsze dzwoniła do Jarka. Była przy tym taka bezradna i kobieca, że mój ukochany biegł z pomocą, czując się jak superman. A ona zgrabnie wykorzystywała to jego poświęcenie. Może i nie była awanturnicą, za to tupetu jej nie brakowało. Potrafiła zadzwonić w środku weekendu albo późnym wieczorem, oczekując, że jej były mąż ruszy z odsieczą. No i tym razem też nadeszła kolejna katastrofa... – Muszę jechać, zalało jej kuchnię. Hydraulik będzie za godzinę, a ona wpadła w histerię. Nie pamięta nawet, gdzie zamyka się wodę – tłumaczył z przejęciem Jarek. – Żartujesz? – prychnęłam. – Tyle to ja wiedziałam, gdy miałam 12 lat. – Asiu, proszę... Nie psuj wieczoru. Skończ deser, wróć taksówką, a ja przyjadę, jak tylko tam skończę – obiecał. – Ja psuję wieczór? – syknęłam, ale Jarek już wołał kelnera. – Przepraszam, postaraj się zrozumieć – powiedział, chwytając marynarkę. – Jasne, jak zawsze – mruknęłam do siebie, bo on był już przy drzwiach. Mam dość tej flądry Boże, jak mnie to denerwowało. Te jej ciągłe telefony, awarie, biadolenia w słuchawkę. Jareczku, rura mi cieknie, Jareczku mój laptop się chyba zawiesił, Jareczku to, Jareczku tamto. „Czy ta kobieta nie ma przyjaciół, sąsiadów, adoratorów, sama już cholera nie wiem!” – myślałam, wychodząc z restauracji. Do domu dotarłam w podłym nastroju. Ten wieczór miał być nasz. Ostatnio Jarek kończył ważny projekt i nie miał dla mnie czasu. Ja też wychodziłam z pracy po dwudziestej. Mieliśmy to sobie odbić dzisiaj. I co?! W paradę jak zwykle weszła nam Sylwia... Najgorsze było to, że jakoś nie potrafiłam jej nie lubić. Zawsze, kiedy myślałam o niej jak najgorzej, zaskakiwała mnie czymś miłym. Kiedyś przyniosła mi pięknego storczyka zupełnie bez okazji, innym razem pomogła załatwić urzędowe sprawy, dosłownie ratując mi życie. No i później miałam wyrzuty sumienia, wkurzając się o te jej telefony. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego z nikim się nie związała. Jest byłą wicemiss i mimo zbliżającej się czterdziestki wciąż atrakcyjną kobietą. Od rozwodu z Jarkiem minęły ponad 3 lata, a ona wciąż jest sama. Czasem zastanawiałam się, czy aby nie chce chapnąć z powrotem mojego misiaczka?! – Jestem! – głos Jarka wyrwał mnie z zadumy. – I jak tam, uratowałeś świat przed potopem? – zapytałam zgryźliwie. – Świata nie, tylko kuchnię Sylwii – mruknął, cmokając mnie w policzek. – No, nie dąsaj się, co mam poradzić na to, że ona nie ma nikogo bliskiego? – mówił, a mnie olśniło. „A gdyby tak ją wyswatać?” – pomyślałam i od razu zapaliłam się do tego pomysłu. Oczywiście, Jarkowi nic nie powiedziałam, dobrze go znałam. To typowy samiec – pies ogrodnika. Ze mną się zaręczył, ale na każdą wzmiankę o jakimś kręcącym się wokół Sylwii facecie dostawał białej gorączki. Zaczęłam w myślach wyliczać potencjalnych kandydatów do głównej roli w moim niecnym planie. Wolnych facetów koło czterdziestki było jak na lekarstwo, ale kogoś znajdę. „Muszę!” – postanowiłam. W weekend wyjechaliśmy w góry i sprawa Sylwii wyleciała mi z głowy. – Mógłbym tutaj siedzieć całą wieczność – mruknął Jarek, kiedy zanurzyliśmy się w wypełnionej pianą wannie. Przymknęłam oczy, rozkoszując się kąpielą, kiedy... zadzwoniła komórka Jarka. – Nie odbieraj – poprosiłam, ale on już wygramolił się z wody. – Muszę, to może być ktoś z firmy – rzucił krótko, a później zrobił znaczącą minę. – Sylwia? Nie, nie mogę. Posłuchaj, nie o to chodzi. Jestem za miastem. Przykro mi. Jak to nie umiesz? Idź do piwnicy i przekręć czerwone pokrętło, a później... Musiałam z nią pogadać Nastrój diabli wzięli. „Czy ta kobieta nie ma umiaru?! Jest niedzielny wieczór, chyba może się domyślić, że mamy swoje plany?” – wściekałam się, wychodząc z wanny. Kiedy Jarek wrócił do łazienki i próbował mnie objąć, odsunęłam się. – Acha, teraz będziesz się dąsać, bo to jest moja wina, że ona zadzwoniła, tak?! – wkurzył się mój narzeczony. – Miałeś jej wytłumaczyć, że przesadza z telefonami do ciebie – wrzasnęłam. Sama nie wiem, czemu byłam aż tak wściekła, chyba miarka się przebrała. Z weekendu wróciliśmy pokłóceni. Przypomniałam sobie o moim planie, ale wydał mi się idiotyczny. „Nie mamy 16 lat, żebym swatała ją ze swoimi kolegami” – skrzywiłam się. Zmieniłam taktykę i postanowiłam do niej pojechać, żeby pogadać, jak kobieta z kobietą. – Zrozum, nie mamy chwili dla siebie. Zawsze, gdy dzwoni komórka Jarka, boję się, że to ty. Nie możemy nawet spokojnie zjeść kolacji, bo stale czegoś od niego chcesz – wyrzuciłam z siebie. Siedziałyśmy u niej w salonie. Milczała chwilę, a potem uśmiechnęła się i nachyliła w moją stronę. – Zjesz jeszcze kawałek sernika? – zapytała uprzejmym tonem, ale patrzyła na mnie chłodno, wręcz z nienawiścią. – Dziękuję, nie – odmówiłam, zdając sobie sprawę, że to bezcelowa rozmowa. Wstałam i ruszyłam w stronę drzwi. Dopadła mnie w przedpokoju. Jej palce wbiły mi się w ramię. – Posłuchaj mnie – syknęła. – Ukradłaś mi męża. Po 12 latach odszedł, zostawiając mnie z dwójką dzieci. Spłacam kredyt za dom, tyram w firmie, bo Jarek nie rozpieszcza nas alimentami. Nie mów mi, że nie mam prawa do niego dzwonić. Radzę ci, trzymaj się ode mnie z daleka i nie buntuj Jarka. – w jej głosie była czysta nienawiść. Wybiegłam rozdygotana. „Więc ta grzeczność to były pozory? Tak naprawdę ona mnie nie cierpi?!” – zastanawiałam się, idąc do samochodu. Ale najgorsza myśl dopadła mnie w domu. „Ona ma rację. Ukradłam jej męża, zabrałam ojca jej dzieciom i mam czelność prosić, żeby zniknęła z naszego życia?” – zastanawiałam się, bliska łez. Siedziałam sama w ciemności. Jarek ostatnio wracał późno. „Może ma dużo pracy, a może... jakaś młodsza ode mnie, cwana blondyna już ostrzy na niego pazury? Uparcie i bez skrupułów, dokładnie tak, jak ja kiedyś” – pomyślałam, czując, że po plecach przebiega mi zimny dreszcz. Chcesz podzielić się z innymi swoją historią? Napisz na redakcja@ Więcej listów do redakcji:„W wieku 16 lat oddałam córkę do adopcji. Teraz uratowałam życie wnuczce, która była ciężko chora”„Mój narzeczony pochodził z majętnej rodziny z koneksjami, a ja nie śmierdziałam groszem. To nie mogło się uda攄W wieku 45 lat zostanę po raz drugi mamą i po raz pierwszy babcią. Nie planowałam tego, ale tak w życiu bywa”
Czasami bywa tak, że jedziemy samochodem pustą drogą, mając zielone światło na każdym skrzyżowaniu. Czasem jednak skrzyżowanie jest totalnie zakorkowane, trafiamy na same czerwone światła i mamy wrażenie, że praktycznie w ogóle nie posuwamy się do przodu. Podobnie bywa w relacjach. Kliknij tutaj i sprawdź gotowe przykłady wiadomości! Czasami rzeczy dzieją się samoistnie… a czasem masz wrażenie, że Wasza relacja utknęła w miejscu, a moment, kiedy powinniście ruszyć dalej, z jakiegoś powodu nie następuje. Ale nie martw się – dziś przygotowałam kilka wiadomości, które niczym za dotknięciem magicznej różdżki odkorkują Waszą relację i sprawią, że wejdzie ona na następny, wyższy poziom! Etap początkowy W początkowym okresie znajomości najczęstszym problemem jest to, że Wasza relacja zatrzymuje się na etapie ping-ponga – czyli wymiany mdłych wiadomości, które do niczego nie prowadzą ani nic nie wnoszą. Pytacie siebie nawzajem „co tam porabiasz?”, rozmawiacie o pracy i o tym, co jedliście na obiad. Problem tylko w tym, że te informacje zupełnie nic Wam nie dają. Właśnie dlatego trzeba jak najszybciej przejść od rzeczy ogólnych do jak najbardziej personalnych, budzących jakieś emocje, dotykających tego, kim jesteście, co przeżyliście. Jak w tym przykładzie: – Nie bałeś się skakać na spadochronie?? Ja bym chyba umarła ze strachu… – Haha, w samolocie umierałem.. Potem było mi wszystko jedno XD – lol xD Ja kiedyś skakałam na bungee i obiecałam sobie, że nigdy więcej. Jeszcze godzinę po, miałam nogi jak z waty. Kolejnym zabiegiem, który możesz zastosować i który bardzo szybko skróci dystans w Waszej relacji, jest familiaryzacja – czyli stwarzanie poczucia, że znacie się już bardzo długo. To bardzo proste, wystarczy, że będziesz się zachowywać, jakbyś już była znajomą tego faceta. Siema nocna sowo! Nie zasnąłeś dzisiaj w pracy, po rozmowie ze mną do rana? xDDD Taki efekt można osiągnąć, sprawiając, że będziecie mieli coś „swojego” – tak jak niektóre długoletnie pary mają „swoje” piosenki, miejsca, wewnętrzne żarty. Możesz to wykorzystać, już na wczesnym etapie tworząc coś, co będzie tylko „Wasze”. Może to będzie Wasze ulubione jedzenie, które będzie powracać w rozmowach i na randkach. A może oboje jesteście fanami jakiegoś serialu, anime, gry, czegoś, co w jakiś sposób Was połączy i będzie tylko Wasze. W ten sposób zawsze będziecie mieć coś, do czego możecie wrócić czy nawiązać w rozmowie, na czym możecie zbudować swoje prywatne żarty, co będzie Wam dawało poczucie, że coś Was łączy. Etap przejścia od pisania do randek Kiedy już rozmawiacie o czymś więcej niż pogoda, czyli prowadzicie prawdziwą rozmowę, mogą się pojawić inne problemy. Na tym etapie najczęstszym problemem jest to, że na samej rozmowie się kończy. Albo, że rozmawiacie ze sobą tygodniami, czasem nawet miesiącami, ale kompletnie nic z tego nie wynika. Oczywistym przejściem na kolejny etap byłoby doprowadzenie do spotkania we dwoje. Ale żeby tak się stało, musi najpierw paść zaproszenie… Do tego przydaje się zasada otwartej furtki – jeżeli czujesz, że dobrze Wam się rozmawia, nie marnuj czasu, tylko jak najszybciej sygnalizuj, że jesteś gotowa się z facetem spotkać, otwierając mu do tego przysłowiową furtkę, jak w poniższym przykładzie: – Fajny pies, gdzie chodzisz z nim na spacery? 🙂 – Na dłuższe spacery najczęściej zabieram go na Błonia. – Czyli tam muszę koczować, jeżeli chciałabym go kiedyś pogłaskać? xD – Haha, nie musisz koczować, możemy się po prostu umówić 🙂 Dobrym sposobem jest też mała zapowiedź czegoś, co moglibyście robić podczas spotkania, czy miejsca, w które moglibyście pójść. – Skąd ten burger, co go jesz na zdjęciu? – A to akurat jakiś lokalny hit, który jadłem w Berlinie. – Ja znam burgerownię, o której nikt nie wie, a dają najlepsze burgery, jakie gdziekolwiek jadłam 😀 – Gdzie?? – Może cię tam zabiorę, jak kiedyś odważysz się mnie gdzieś zaprosić 😉 Jeżeli facet jest… wybitnie nieśmiały albo z jakichś innych względów nie reaguje na Twoje „wskazówki”, że jesteś gotowa przenieść tę relację na następny poziom, nie ma co się krygować… Możesz mu zakomunikować wprost, że fajnie się gada, ale jeżeli chce Cię więcej, musi się z Tobą spotkać. Długo tak jeszcze będziemy gadać… czy w końcu mnie gdzieś zaprosisz? xD Pamiętaj, że wyjście poza samo pisanie wiadomości jest kluczowe. Osoba, która wydaje się super, kiedy rozmawiasz z nią na portalu randkowym czy na fejsie, może się okazać totalnie niefajna w realnym kontakcie twarzą w twarz. Im szybciej to zweryfikujesz, tym lepiej. Dlatego jeżeli pomimo wysyłania sygnałów czy nawet jasnego komunikatu relacja wciąż pozostaje tylko wirtualna, to chyba czas dać sobie z nią spokój i ruszyć dalej! Etap randkowania Poszłaś z facetem na randkę? Brawo, ale pamiętaj, że nie jesteś jeszcze na mecie. Być może Cię to zaskoczy, ale większość dziewczyn, które piszą do mnie z problemami, robi to najczęściej po tym, jak już udało się im spotkać z facetem, ale jego entuzjazm z jakiegoś powodu niestety osłabł. Dzieje się tak, ponieważ często po udanej pierwszej randce zaczyna się nam wydawać, że mamy już tę drugą osobę w garści. Czasem nawet zaczynamy się zachowywać, jakbyśmy byli już w związku. Niestety to duży błąd. Kiedy na studiach dziennikarskich miałam zajęcia z reklamy, czytałam o ciekawym fenomenie – okazuje się, że konsumenci często czytają opinie na temat produktu… już po tym, jak go kupili. Dzieje się tak, ponieważ kiedy coś już rzeczywiście kupimy i pieniądze zejdą nam z konta, zaczyna do nas docierać ciężar podjętej decyzji i odpowiedzialność z nią związana. Czujemy pewne obciążenie psychicznie, dlatego potrzebujemy się upewnić, że podjęliśmy dobrą decyzję. A to potwierdzenie możemy uzyskać, na przykład czytając dobre opinie i recenzje produktu. Podobnie jest w randkowym świecie. Może się zdarzyć tak, że po pierwszej randce do faceta nagle zacznie docierać, że powoli zaczyna się między Wami robić poważnie – i może poczuć się tą świadomością trochę obciążony. Na szczęście możesz wyprzedzić ten proces myślowy! Wystarczy, że będziesz mu wysyłać wiadomości, które niejako będą służyć utwierdzeniu go w przekonaniu, że podjął dobrą decyzję – albo lekko popchną w tę stronę jego emocje, tak, by chciał się z Tobą spotkać ponownie. Przykładowo możesz napisać: Muszę przyznać, że kiedy mnie zaprosiłeś, nie byłam pewna, czy iść, miałam już fatalne doświadczenia z poprzednimi randkami z neta… Ale cieszę się, że jednak się zgodziłam 🙂 Magia takiej wiadomości polega na tym, że dotyka ona tych samych emocji, które facet też mógł czuć przed spotkaniem, a jednocześnie odnosi się do jego ewentualnych wątpliwości w tej chwili. Kiedy dzielisz się z nim własnymi wątpliwościami na ten temat, pokazujesz mu, że są one normalne i że ich odczuwanie nie jest niczym złym – i że nawet pomimo wątpliwości może wyjść z tego coś fajnego! Innym sposobem może być wzbudzenie w facecie poczucia, że udana randka z Tobą odblokowała przed nim nowe możliwości i że dalej może być jeszcze ciekawiej – że teraz możesz mu zdradzić jakiś swój sekret albo że następnym razem zabierzesz go w jakieś wyjątkowe miejsce. Na wypadek, gdyby on miał wątpliwości, czy podjął dobrą decyzję, warto spróbować przechylić szalę w stronę pozytywnych emocji. Nawet jeżeli randka nie była jakaś spektakularna i pozostawiła w nim ambiwalentne uczucia, możesz to zmienić dosłownie jedną wiadomością, na przykład jakimś nieoczywistym komplementem, który nagle sobie „przypomniałaś”: O, a tak w ogóle to zapomniałam Ci powiedzieć o czymś, co od razu zwróciło moją uwagę jak cię zobaczyłam.. Masz bardzo ładne dłonie 🙂 Możesz też przeprojektować w jego głowie to, jak zapamiętał przebieg Waszej randki. Być może on czuje zażenowanie jakąś sytuacją i myśli, że masz go za kretyna, bo zrobił czy powiedział coś głupiego albo jego plan na to spotkanie nie wypalił i trzeba było improwizować… W tym momencie możesz „wyprostować” jego myślenie, pokazując mu swoją pozytywną interpretację. Jeśli on nie zrobił rezerwacji i na miejscu okazało się, że kawiarnia, do której mieliście iść, jest zupełnie zawalona, ostatecznie więc musiał zabrać Cię gdzie indziej, pochwal to, jak sobie poradził w tej „kryzysowej” sytuacji i że najwyraźniej zna dużo świetnych miejscówek. Kiedy on zapadnie się pod ziemię… Czasem zamiast posuwać się do przodu, relacja nagle się urywa. Niestety na każdym etapie może się zdarzyć, że facet zapadnie się pod ziemię, przestanie odpisywać i dzwonić. Najczęstszym błędem, jaki zauważyłam w takiej sytuacji, jest to, że pierwsza wiadomość, jaką od Ciebie dostaje po dłuższym okresie milczenia, to… wyrzuty i pretensje, że się nie odzywa. Niestety to raczej nie pomaga, a tylko utwierdza faceta w przekonaniu, że dobrze zrobił, dystansując się od Ciebie… Zamiast tego lepiej jest postawić na pozytywne emocje i na coś, co ma szansę na nowo wciągnąć faceta w rozmowę i zwalczyć jego przekonanie, że w tej relacji nie czeka go już nic dobrego. Najlepiej, jeśli nawiążesz do jakiegoś szczegółu, który przewijał się w Waszej relacji – do czegoś, co Was łączyło (np. serialu, który oboje lubiliście), co razem przeżyliście albo co zapamiętałaś na temat faceta. Tak jak w poniższych przykładach: OMG, Krzysiek! W sklepie koło Matecznego mają te żelki, które tak je lubisz i o których mówiłeś, że nigdzie nie można ich dostać! JADĘ TAM! 😀 Widziałeś zakończenie sezonu…? DRAMAT xD Właśnie przechodziłam obok tej kawiarni, gdzie jedliśmy to dobre ciastko i gadaliśmy o tym, żeby zostać hodowcami kóz… Dobre czasy! 🙂 W ten sposób masz szansę wzbudzić w nim pozytywne emocje i ożywić konwersację, żebyście mogli wrócić do tego etapu, na którym byliście, zanim urwał Wam się kontakt. A jeśli mimo wszystkich tych prób nie uda Ci się zbyt wiele osiągnąć i relacja dalej będzie tkwić w tym samym miejscu, postaraj się tym nie przejmować. Relacje, które w dużej mierze budowane są poprzez samo pisanie na apkach randkowych, Instagramie, Facebooku czy gdziekolwiek indziej, mają to do siebie, że czasem po prostu umierają śmiercią naturalną… Grunt, żeby nie brać tego do siebie i pamiętać, że na tym jednym nie do końca zainteresowanym facecie świat się nie kończy!
kiedy dać sobie spokój z facetem